Mam wrażenie, że w temacie optymalizacji procesów wiele firm chce od razu robić duże zmiany, a często warto zacząć od prostszych rzeczy — przyjrzenia się, gdzie faktycznie „ucieka” czas albo pojawiają się wąskie gardła. Z mojego doświadczenia największy efekt daje uporządkowanie podstaw i dopiero potem skalowanie działań. Ciekawa jestem, od czego Wy najczęściej zaczynacie takie procesy?